Wiedeń 1683

       Sobieski nie mógł dalej ścigać wrogów, aby ostatecznie rozprawić się z tureckim wojskiem, gdyż musiał śpieszyć się na elekcję. Pragnął, aby na tron wybrano francuskiego kandydata, ponieważ będąc w Paryżu zaprzyjaźnił się z Francuzami, a jego żoną była wdowa po wojewodzie Zamoyskim Francuzka Maria Kazimiera. Sobieski pojawiając się na sejmie elekcyjnym, okrywy sławą, otoczony jeńcami wojennymi i bogatymi łupami, został powitany przez szlachtę bardzo entuzjastycznie. Trwające w nieskończoność spory o to, który z kandydatów ma zasiąść na polskim tronie przerwał Stanisław Jabłonowski wołaniem „Po co nam szukać obcych, kiedy mamy własnego tak wielkiego bohatera” ! Niemalże jednogłośnie królem został okrzyknięty Jan Sobieski. Nowy monarcha w pacta conventa zobowiązał się między innymi, że więcej czasu będzie spędzał wśród żołnierzy na polach bitwy, aniżeli w zamku. Wierny przysiędze odłożył swoją koronację na późniejszy czas i wyruszył na wojnę z Turcją, która z kolei była uwikłana w konflikt z Rosją.

       Stwarzało to łatwą sytuację do odebrania utraconych ziem i tak oto Sobieski w 1674 roku zdobył prawie całe Podole, wyłączając Kamieniec (dlatego, że Pac i Litwini sprzeciwili się iść dalej za Sobieskim). Rok później odebrał prawie całą Ukrainę i w grodach pozostawił armię. We Lwowie Sobieski miał jedynie 14 chorągwi husarskich, 7 lekkiej konnicy i niewiele piechoty, kiedy spotkał się z liczącą sobie 40000 Tatarów i tureckiego wojska armią nieprzyjaciela. Z okrzykiem „Górą Jezus” rzucił się na wojsko nieprzyjaciela, zabijając niemalże 15000 wrogich żołnierzy. Kandydat na polski tron sprawił, że w 1675 roku Turcy cofnęli się za Dniestr, ale Kamieniec Podolski nadal został po wrogiej stronie, gdyż polskie wojsko nie chciało już dalej walczyć. Zapanował chwilowy spokój, w trakcie którego 2 lutego 1676 roku odbyła się opóźniona koronacja Jana III Sobieskiego. Król, mając mało liczebną armię (zaledwie szesnaście tysięcy), odparł oblężenie stutysięcznego wojska tureckiego pod dowództwem Ibrahima Szejtana z takim skutkiem, iż Turcy sami wystąpili z prośba o pokój. Dwie trzecie Ukrainy powróciło do Polski, a jedną trzecią zatrzymali Kozacy pod tureckim zwierzchnictwem. Turcy zobowiązali się także nie napadać na Polskę i w razie potrzeby udzielić jej pomocy. Wrogie oddziały żywiły ogromny szacunek do polskiego króla i przed wycofaniem się spod Żurawna prosiły, by mogły ujrzeć raz jeszcze „wielkiego króla Lechistanu (Polski) i lwa północy”.

       Kiedy Jan III Sobieski ukazał się na wałach, Turcy wznieśli okrzyki na jego cześć. W czasie kilkuletniego spokoju w Polsce sejmy nie chciały zatwierdzić żurawińskiego pokoju, domagając się ostatecznego starcia z Turcją, gdzie wezyrem został Kara Mustafa, również tego pokoju nie uznający. Zakończyła się też przyjaźń Sobieskiego z Francją, która nie wysłuchała nawoływań papieża do walki państw chrześcijańskich z muzułmanami, a nawet pomagała Turcji. Ostatecznie Jan III Sobieski zawarł przymierze z cesarzem austriackim Leopoldem I przeciwko Turcji. Tymczasem wskutek wojny rosyjsko – tureckiej doszło do ostatecznego upadku Kozaczyzny.

       W połowie kwietnia 1683 roku Kara Mustafa na czele 200000 Turków wyruszył na podbój całej Europy. Do Mustafy przyłączył się chan tatarski i 500000 żołnierzy wkroczyło 14 lipca do Wiednia. Cesarz Leopold I uciekł do Lincu, przerażenie ogarnęła niemalże całą Europę, w samym Wiedniu zostało 3000 załogi pod dowództwem hrabiego Stahremberga, do którego później dołączyły posiłki od Karola Lotaryńskiego w licznie 9000 wojska. Król Jan III Sobieski udawał się na mszę świętą w Wilanowie, kiedy dwaj posłańcy, hrabia Waldstein i nuncjusz papieski Pallavicini, rzucili się mu do stóp, błagając, aby ratował Wiedeń i chrześcijaństwo. Zebrawszy 22000 żołnierzy Sobieski wyruszył do Austrii. Po drodze w Częstochowie złożył śluby, że „nie włoży miecza do pochwy, dopóki Turków nie pobije”. Zwiększając w Krakowie swoją armię do 34000 przeszedł Śląsk i Morawię, przeprawił się przez Dunaj i połączył się z posiłkami niemieckimi i wojskami austriackimi pod dowództwem Karola Lotaryńskiego.

       Jan III Sobieski obejmując naczelne dowództwo nad wojskiem liczącym 70000 żołnierzy 11. września zajął górę Kahlenberg. Podania przekazują, że zapał wojska zwiększał się z każdą chwilą, a w orle, który przez całą drogę szybował nad polskim królem, dopatrywano się przepowiedni zwycięstwa. Po mszy świętej w dzień bitwy 12 września 1683 roku król Jan III Sobieski pasował na rycerza swojego syna Jakuba. Około godziny ósmej zeszły z góry Kahlenberg polskie chorągwie i ustawiły się do walki. Prawe skrzydło objęli w dowodzenie hetmani koronni Stanisław Jabłonowski i Mikołaj Sieniawski, w środku miejsce zajęły wojska saskie i bawarskie, lewe skrzydło, przy Dunaju, należało do księcia Lotaryngii dowodzącego armią cesarską. Około godziny trzynastej rozpoczęła się zacięta walka. Dopiero wtedy wojska chrześcijańskie przedarły się przez leśną gęstwinę i stanęły na równinie, rozległ się szum husarskich skrzydeł i łopot kolorowych proporców. Przerażony Kara Mustafa przekonał się osobiście, że ogromna lawiną żołnierzy dowodzi sam ,lew północy” i przeznaczył najlepsze swoje oddziały do walki z chorągwiami polskimi. Walki nie trwały długo, w rozstrzygającej bitwie pomiędzy oddziałami chrześcijańskimi a Tureckimi wojska najeźdźców wpadły w popłoch już po pierwszym ataku polskiej husarii. Pomimo tego, iż Turcy mieli przewagę liczebna, byli ukryci w okopach, otoczeni pagórkami i wąwozami, zostali srodze pokonani, uciekali w nieładzie i wielkim strachu. Po zapadnięciu zmroku, gdy nieliczni żołnierze tureccy uciekali w kierunku Preszburga, Sobieski wszedł do bogatych namiotów wezyra Mustafy. U jego stóp leżała chorągwie Mahometa.

       Król wysłał ją w podarku papieżowi z dopiskiem „Veni, vidi, Deus vicit”. Ludność Wiednia witała króla Jana III Sobieskiego na klęczkach, traktując go jak wybawiciela, na jego cześć zostało nawet napisane kazanie "Był człowiek posłany od Boga, któremu imię było Jan”.

 

 

wieden_1683Jan III Sobieski pod Wiedniem” obraz Juliusza Kossaka

 

wieden_1683

Jan III Sobieski wysyła wiadomość o zwycięstwie papieżowi Innocentemu XI” obraz Jana Matejki

 

 

 
Poczet Krakowskiej Chorągwi Husarskiej
Projekt i wykonanie: © Kasia i Tomek
Kraków 2011-2013
Teksty i zdjecia podlegają ochronie prawnej na podstawie Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych
Dz.U.1994r. Nr 24 poz.83 z dn. 4 lutego 1994 wraz z późniejszymi zmianami.
Stowarzyszenie, Zarząd Stowarzyszenia ani administrator strony nie ponoszą odpowiedzialności za informacje zamieszczone na stronie husaria.krakow.pl i jej podstronach.