Chocim 1621 r.

       Bitwa pod Chocimiem - została stoczona w dniach 2 września – 9 października 1621 roku pomiędzy armią Rzeczypospolitej dowodzona przez Jana Karola Chodkiewicza (ur. 1560, zm. 24 września 1621), a armią turecką pod dowództwem sułtana Osmana II (ur. 3 listopada 1604, zm. 20 maja 1622). Zamknięte w warownym obozie siły polsko-litewsko-kozackie stanęły na drodze armii osmańskiej. Oblężenie zakończyło się taktycznym zwycięstwem armii Rzeczypospolitej, a w efekcie podpisaniem traktatu potwierdzającego ustalenia pokoju w Buszy z 1617 roku.

       Po kolejnych zwycięstwach prowadzonych przez Sulejmana II Wspaniałego 1520 – 1566 Turcja stała u szczytu swojej potęgi. Jej ówczesna siła opierała się przede wszystkim na wojsku zaciężnym, a doświadczenia zebrane podczas wieloletnich kampanii owocowały doskonałym wyszkoleniem, mobilnością oraz sprawdzoną metodą organizacji. Trzonem armii tureckiej byli janczarowie (tur. yeniçeri - dosł. nowe wojsko), którzy pełnili tą funkcje od XV do XIX w. Formacja ta w owym okresie stanowiła jedną z najlepszych formacji pieszych na świecie. Lekką jazdę stanowili spahisi (tur. Sipahi , per. سپاهی), będący odpowiednikiem europejskiego rycerstwa. Sposób walki, który prowadzili był dalece odmienny od zachodnioeuropejskiego. Dzięki broni palnej walczyli w sposób różnorodny. Armia turecka wyposażona była w bardzo dobrą i liczną artylerię. Podczas wypraw na tereny Rzeczypospolitej wojska tureckie otrzymywały wsparcie ze strony wojsk tatarskich stacjonujących na terenie Krymu.

          Na początku roku 1621 na Rzeczypospolitą wyrusza 200 tys. wojsk pod wodzą sułtana Osmana II. Ze strony polskiej przez sejm zostaje zmobilizowana siła 28 tys. regularnego wojska, zaś ze strony kozackiej wspiera Rzeczypospolitą 30 000 żołnierzy pod wodzą Konaszewicza-Sahajdaczego. Inne dane podaje Zygmunt Ryniewicz. Według jego danych wojska polsko-litewsko-kozackie liczyły 18 tys. jazdy, 12 tys. piechoty, około 25 tys. Kozaków i 50 dział, zaś armia turecko-tatarska, około 100 tys. i 62 działa. Według zaś Tadeusza M. Nowaka i Jana Wimmera polska armia liczyła 25-26 tys. + 20 tys. Kozaków, zaś turecka około 100 tys. Kolejno Leszek Podhorodecki podaje precyzyjnie, że po stronie polskiej walczyło: 8280 husarzy, 2701 arkebuzerów, 9600 konnicy w chorągwiach pancernych i Lisowczyków, 8506 piechoty polskiej, 6016 piechoty niemieckiej, a więc łącznie 35 105 wojska polsko-litewskiego oraz 30 tys. Kozaków + 28 dział polskich i 22 działa kozackie, nie licząc czeladzi obozowej, która odegrała w bitwie istotną rolę. Po stronie tureckiej miało być 100-150 tys. wojska, w tym 30 tys. janczarów, 13 tys. Mołdawian i Wołochów, około 115 dział, w tym 15 oblężniczych, a nadto 100 tys. czeladzi. Naczelne dowództwo polskie obejmuje hetman wielki Litewski Jan Karol Chodkiewicz (po jego śmierci Stanisław Lubomirski). Polskie siły przygotowały się do zatrzymania wojsk tureckich pod warownią Chocim nad Dniestrem. Obronna pozycji trwała ponad miesiąc od 2 września do 9 października 1621 r. W obronie umocnień chocimskich ważną role odegrała husaria w liczbie ok. 8tys. towarzyszy. Mimo, iż prowadzone przez nią działania były jedynie w obronie obozu. Taktyka walki polegała przede wszystkim na odpieraniu ataków nieprzyjaciela oraz krótkich wypadach kawaleryjskich na skrzydła oblegających wojsk. Podczas wypadów husaria wspierana była przez jazdę kozacką, a osłonę dawały jej okopy oraz wsparcie ogniowe piechoty prowadzącej ostrzał z wałów. Z 2 na 3 września wieczorem Turcy uderzyli na prawe skrzydło wojsk Lubomirskiego, którą uważali za najsłabszy punkt polskiej obrony. Atak ten został zatrzymany, a polska piechota wyparła odziały atakujące z lasu, gdzie rozlokowane mieli stanowiska. Do kolejnego popołudniowego ataku użyte zostały przez Turków wielkie siły. Skoncentrowały się one na taborze kozackim. Wywiązała się walka niezwykle zacięta, jednak dzięki wsparciu czeladzi obozowej Turcy zostali odparci, a odziały kozackie pognały za nimi aż w głąb tureckiego obozu. Odziały te powróciły dopiero o zmroku, gdy zatrąbiono na odwrót, w wyniku tego wypadu udało im się wziąć bogate łupy. Kolejnego dnia szturm wojsk Tureckich był jeszcze silniejszy. Saperzy tureccy w nocy usypali szańce, skąd razili polskie stanowiska ogniem artyleryjskim, a polskie pozycje tego dnia atakowane były na całej swoje długości. Kontratak tego dnia został przeprowadzony przez Kozaków, lisowczyków wspieranych przez piechotę oraz czeladź. Atak ten był na tyle szybki, iż w jego wyniku udało się zdobyć nieprzyjacielskie szańce i unieszkodliwić znajdujące się tam działa. Dnia 7 września na polskie pozycje przypuściły odziały Janczarów, wykorzystując brak czujności na prawym polskim skrzydle. Udało im się wedrzeć na szańce i zabić ponad 100 obrońców. W wyniku zaciętej walki, która się wywiązała udało się odrzucić wroga, jednak nastąpiło kolejne uderzenie spahisów, mające na celu wdarcie się na polskie pozycje i wsparcie walczących tam janczarów. W celu ostatecznego zażegnania niebezpieczeństwa Jan Karol Chodkiewicz ruszył do kontrataku dowodząc trzema chorągwiami husarii i jedną rotą rajtarską. ”Choć na zdrowiu schorzały, ale w sercu i animuszu nader czerstwy, chorągwi swojej skoczyć kazał (...)„. Atak został wykonany na prawe skrzydło.“Uderzyli na Turków niczym mur„ pisze Jakub Sobieski. Spahisi nie wytrzymali uderzenia. Rzucili się do bezładnej ucieczki.

         Kolejnym niespodziewanym zagrożeniem, które zaczęło zagrażać polskim obrońcom był głód oraz i choroby. Zaraza, która zaczęła się rozprzestrzeniać wpierw zdziesiątkowała konie, jednak w nie długim czasie zaczęła dokuczać i samym obrońcom. Sam Królewicz Władysław podał się chorobie zwanej tzw. “gorączką mołdawską„. Dopiero wtedy ponownie zaczęto brać pod uwagę plan Chodkiewicza, by pokonać wroga w walnej bitwie. W nocy 10 września rozpoczęto przygotowania do nocnego ataku, pomysłu Chodkiewicza. Podczas narady pomysł ten został poparty, między innymi przez atamana Konaszewicza-Sahajdacznego. Sam atak miał się odbyć w noc z 12 na 13 września, jednak gwałtowna ulewa pokrzyżowała plany ataku. Kolejne dni oblężenia dawały się we znaki nie tylko obrońcom, ale i wojskom tureckim. Szerzyły się dezercje, z dnia na dzień słabło morale armii. 14 Września od obozu tureckiego przybył namiestnik Budzina, Mehmeda Karakasza, znakomity dowódca i zdołał przekonać sułtana Osmana II, że rozbije broniące się wojska polskie w jednym uderzeniu. Następnego dnia ruszyło kolejne wielkie natarcie. Tym razem odziały tureckie, jako cel obrały centrum polskiej linii obrony. Jednak atak został odparty. Bardzo dużą skutecznością, podczas tego ataku, odznaczały się armaty polskie, dla których skoncentrowane szyki maszerujących w ataku janczarów stanowiły łatwy i prosty cel. Jedna z kul miała zabić samego Mahmeda Karakasza. To zdarzenie miało zaważyć na ataku zatrzymując go i skłaniając atakujących do gwałtownej ucieczki. Zaś kolejny Polski kontratak zadał wrogom ogromne straty. W obozie polskim, tak jak i w tureckim wcześniej wspomnianym, rosło niezadowolenie i przybierały na sile dezercje. Dnia 18 Września śmiertelnie chory hetman miał zwołać wszystkich swoich oficerów i wygłosił przemowę. Mowa wywołała pożądany efekt, bo wszyscy postanowili walczyć do końca i wrogowi z mówców nie ustąpić. By do dalszej walki skuteczniej zniechęcić nieprzyjaciół grupki Kozaków przeprowadziły kilka “wycieczek„ do obozu tureckiego w nocy z 21 na 22 września, podczas których zadali wrogowi znaczne straty. Mieli się nawet zakraść do namiotu samego Husseina Paszy usiłując wziąć go do niewoli. 24 Września zmarł hetman Jan Karol Chodkiewicz. Przed swoją śmiercią miał oddać dowództwo i swoją buławę Stanisławowi Lubomirskiemu (ur. 1583 roku – zm. 16 czerwca 1649 roku). Wieść o tej stracie szybko dotarła do obozu tureckiego, którzy nazajutrz sądząc, że sytuacja ta spowodowała zamęt w polskim obozie, przypuścili kolejny atak, który jednak został dość szybko odparty. Jednak już 28 września sytuacja okazała się być zupełnie odmienna. Z racji, iż okazało się, że w całym polskim obozie pozostała tylko jedna beczka prochu. Obrońcom pozostały tylko układy. Na szczęście dla obrońców sytuacja po stronie tureckiej nie daleko odbiegała od polskiej, a sam Osman II miał już dość kolejnych porażek, dlatego też chętnie przystąpił do rozmów. Skłaniała go do tego dodatkowo zbliżająca się zima i perspektywa długiej drogi do domu przez Bałkany.

      Podczas kilkudniowych rozmów pokojowych polską stronę reprezentował Jakub Sobieski i Stanisław Żórawiński oraz kasztelan bełski. Stronę turecką reprezentował wielki wezyr Dilaver Pasza. Dnia 9 października podpisano traktat pokojowy, który miał być honorowy dla obu stron. W wyniku jego zapisów Polska uznała zwierzchności turecką nad Mołdawią, a armia turecka miał opuścić 10 października swój obóz. Strona zaś polska zobowiązała się powstrzymać Kozaków od najazdów na Turcję. Tym samym mieli się zrewanżować Turcy i powstrzymywać Tatarów od najazdów na ziemie polskie. W wyniku prowadzonych działań wojennych straty stron według przybliżonych danych miały wynieść: po stronie polskiej - około 8tys. Polaków i 6,5 tys. Kozaków, po stronie tureckiej - około 40 tys. Turków Wołochów i Mołdawian i 2tys. Tatarów.

 

Karol_Chodkiewicz

„Śmierć hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza pod Chocimiem”
Obraz Franciszka Smuglewicza, 1806 r.

 

Chocim_1892
„Obrona polskiego sztandaru pod Chocimiem”
Obraz Juliusza Kossaka, 1892 r.

 

 
Poczet Krakowskiej Chorągwi Husarskiej
Projekt i wykonanie: © Kasia i Tomek
Kraków 2011-2013
Teksty i zdjecia podlegają ochronie prawnej na podstawie Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych
Dz.U.1994r. Nr 24 poz.83 z dn. 4 lutego 1994 wraz z późniejszymi zmianami.
Stowarzyszenie, Zarząd Stowarzyszenia ani administrator strony nie ponoszą odpowiedzialności za informacje zamieszczone na stronie husaria.krakow.pl i jej podstronach.